Książkowe Zacisze
Witaj na blogu drogi czytelniku. Jeżeli jesteś tu nowy, to chcielibyśmy żebyś został z nami na dłużej.

dowiedz się więcej

REPLIKA

5

LISTOCENZJA z rodziny magicznych #nierecenzji się wywodzi, choć niczym kot, własnymi ścieżkami chodzi. Rządzi się własnymi prawami, nie przejmując się powtórzeniami. Niekiedy interpunkcję olewa - opisuje, jak czuje, nie tak, jak trzeba. Jest zlepkiem myśli, spostrzeżeń, zachwytów, pocztówką z podróży do książkowych bytów.
Historia jej powstania prosta, mało znana: twórczością pierwszej Czarownicy zainspirowana. Z drugiej Czarownicy zaklęcia zrodzona; trzeciej Czarownicy w pełni poświęcona.
Czasem brak jej sensu, czasem trochę smęci; czasem zauroczy, niekiedy zniechęci.
Popada chwilami ze skrajności w skrajność, więc czytasz Przybyszu na własną odpowiedzialność! :)
"PARABATAI to przyjaciel, który wybrał sobie Ciebie na swojego najlepszego przyjaciela, który uczynił waszą przyjaźń czymś trwałym. Taki ktoś na pewno Cię lubi i z pewnością nigdy nie będzie chciał przestać się z Tobą przyjaźnić." (Parabatajka = spolszczony Parabatai)
W dzisiejszej listocenzji o książce...
  • podwójnie ciekawej, oryginalnie sklonowanej, wciągającej
  • pozbawionej wulgaryzmów
  • pozbawionej scen erotycznych
  • z nielicznymi scenami brutalnymi
  • bez ryzyka łez
  • bez której, póki co, Twoja biblioteczka da sobie radę
  • Gemma 6,5/10; Lira 7/10


Droga Parabatajko,
kiedy środek książki, okazuje się być jednocześnie jej końcem, wiedz, że coś się dzieje.
A dzieje się podwójnie, bo oto w jednej książce, z dwóch stron, pod dwiema okładkami, zostały zamknięte dwie historie, dwóch zupełnie różnych bohaterek.
I z jednej strony można by rzec, że to zupełnie nic nowego, bo podział na dwa punkty widzenia pojawia się w wielu książkach, lecz z drugiej, jestem pewna, że z takim wydaniem nie miałaś jeszcze do czynienia.
Do świata Repliki możesz wejść drzwiami niebieskimi albo żółto-złotymi (ktoś, kto projektował okładkę, pewnie śpiewał przy tym "Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko..."), a za każdym kolorem kryje się inna, ludzka tragedia.
Jeśli chcesz tak jak ja, zacznij od strony niebieskiej. Tam poznasz Gemmę - chorowitą, żyjącą pod kloszem dziewczynę, która jest obiektem żartów i kpin ze strony podłych rówieśników. Ma jedną przyjaciółkę, psa i nadopiekuńczych rodziców, którzy kontrolują ją na każdym kroku. I choć Gemma żyje w luksusie, do szczęścia jej daleko...
Z drugiej strony, dosłownie, za żółtym kolorem okładki, kryje się opowieść Liry. Lira jest repliką. Klonem. Żyje w ośrodku badawczym z innymi, jej podobnymi osobnikami. Każdego dnia musi znosić pogardliwie spojrzenia pielęgniarek i lekarzy, którzy traktują ją jak laboratoryjnego szczura, skorupę bez uczuć. Nie jak człowieka...
Jak nietrudno się domyślić, ścieżki Gemmy i Liry w pewnym momencie się krzyżują. Choć ich historie różnią się od siebie, w pewnym sensie są podobne. Obie, dążąc do prawdy, potykają  się o kłody z kłamstw, dokonują odkryć, które wywracają ich życie do góry nogami i  nieoczekiwanie znajdują też... miłość?

"-Co to znaczy "kochać"?
-To znaczy... - Nie wiedziała. - To chyba znaczy, że ktoś lub coś jest dla ciebie ważne."

Replika z pewnością intryguje oryginalną formą wydania, ale przyznaję, że i środek zasługuje na uwagę. Obie historie czyta się lekko i przyjemnie, a postaci nie są irytujące i dają się lubić. Mnie zdecydowanie bardziej zaciekawiło złote wejście i kryjąca się za nim opowieść Liry. Może to za sprawą bohaterów, tak bardzo skrzywdzonych przez los, a może przez umieszczenie w historii replik, nici prowadzącej do Małego Księcia i jego Róży? Cokolwiek to było, sprawiło, że ta strona książki całkowicie zawładnęła moimi myślami. Chociaż w pewnym momencie historia Gemmy też porządnie mnie zaskoczyła!
Skończyłam czytać Replikę z przekonaniem, że to jednotomówka i byłam trochę rozczarowana zakończeniem. Ale na szczęście doszły mnie słuchy, że ciąg dalszy nastąpi i patrząc na finał ze świadomością, że to dopiero początek, jestem w pełni usatysfakcjonowana takim obrotem spraw.
Replika to młodzieżówka, która może spodobać się też nieco starszej młodzieży. Książka może nie jest idealna, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i pierwszy tom zwiastuje naprawdę dobrą serię.
Moim zdaniem tematyka klonowania ludzi przypadnie Ci do gustu, więc czytaj, masz moje błogosławieństwo! Ja czekam na kontynuację.

"Ludzie, których powinniśmy znać najlepiej, okazują się obcy,
a ci niemal obcy nagle stają się jak rodzina."
Twoja P.

Za podwójną historię w jednym tomie dziękuję wydawnictwu
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo moondrive

TO, CO NAS DZIELI

10
LISTOCENZJA z rodziny magicznych #nierecenzji się wywodzi, choć niczym kot, własnymi ścieżkami chodzi. Rządzi się własnymi prawami, nie przejmując się powtórzeniami. Niekiedy interpunkcję olewa - opisuje, jak czuje, nie tak, jak trzeba. Jest zlepkiem myśli, spostrzeżeń, zachwytów, pocztówką z podróży do książkowych bytów.
Historia jej powstania prosta, mało znana: twórczością pierwszej Czarownicy zainspirowana. Z drugiej Czarownicy zaklęcia zrodzona; trzeciej Czarownicy w pełni poświęcona.
Czasem brak jej sensu, czasem trochę smęci; czasem zauroczy, niekiedy zniechęci.
Popada chwilami ze skrajności w skrajność, więc czytasz Przybyszu na własną odpowiedzialność! :)
"PARABATAI to przyjaciel, który wybrał sobie Ciebie na swojego najlepszego przyjaciela, który uczynił waszą przyjaźń czymś trwałym. Taki ktoś na pewno Cię lubi i z pewnością nigdy nie będzie chciał przestać się z Tobą przyjaźnić." (Parabatajka = spolszczony Parabatai)
W dzisiejszej listocenzji o książce...
  • pełnej ciepła, przyjaźni i życiowych wskazówek
  • z nielicznymi wulgaryzmami i wulgaryzmami lekkimi
  • ubogiej w sceny erotyczne
  • raczej bez scen brutalnych
  • wzruszającej i bawiącej
  • którą MUSISZ KONIECZNIE MIEĆ NA PÓŁCE
  • dla której łamię zasady i przyznaję ocenę 10,5/10


Droga Parabatajko,
gdy nie widzę Cię od tygodnia, czuję się tak, jakby minął rok! Albo tydzień.
Pewnie jesteś ciekawa, co dobrego ostatnio przeczytałam? Albo i nie.
Tak naprawdę to wiele bardzo dobrych książek.
I jedną wyjątkową książkę, którą chciałabym zadedykować właśnie Tobie!

"Rzadko zbliżam się do ludzi. Kto mnie zna poza Tobą?"

Przyjaźń to "motyw" popularny zarówno  w literaturze, jak i w życiu. Nie zawsze jest łatwa, nie zawsze mieni się tylko jasnymi barwami, nie zawsze trwa aż do grobowej deski.
To, co nas dzieli to opowieść o losach dwóch przyjaciółek, których relacja została brutalnie zerwana, na całe dwadzieścia długich lat.
Baby jak to baby, czasem się pokłócą o byle bzdet i potem potrafią rozpamiętywać to tygodniami, miesiącami, a nawet latami. Czasem po kilku godzinach wiadomo, że foch jest absolutnie zbędny i czas podać sobie ręce na zgodę, ale są takie sytuacje, kiedy ciężko zrozumieć zachowania drugiej osoby i przez to ciężko wybaczyć... A jak w babskie nieporozumienie wplącze się jeszcze jakiś facet, to już w ogóle armaty w ruch i świat w niebezpieczeństwie!
Mniejsza z tym, co poróżniło Eve i Lily, przeczytasz to się dowiesz! Moją uwagę bardziej przykuła nie tajemnicza kłótnia sprzed lat, ale wspaniała przyjaźń, która je łączyła.
Eve i Lily to niezwykle zwyczajne dziewczyny, które lubią ploteczki i mają w sobie pokaźny pierwiastek wariactwa. Każdy rozdział w tej książce rozpoczyna się listem, co dla mnie, piszącej do Ciebie te specyficzne listocenzje, było tym bardziej magiczne i tym bardziej przypominało mi nasze głupawki zza kulis bloga...
Ta ich korespondencja to zdecydowanie mój ulubiony element książki i przyznaję z ręką na sercu, że utożsamiam się z nastoletnimi wersjami głównych bohaterek. Ale przedstawione po latach, jako dorosłe kobiety, nie straciły ani odrobiny swojego poczucia humoru, a wręcz nabrały charakterku. W Eve uwielbiam bezpośredniość, a w Lily słabość do skurkowanych przekleństw i urok osobisty, którego nie można odmówić żadnej z nich.
W historię tego wybuchowego duetu, zostały wplecione również wątki ich rodzin i przyjaciół, które doskonale dopełniają i urozmaicają opowieść o spotkaniu po latach. Każda postać wnosi coś do powieści, daje jakieś dyskretne wskazówki, przekazuje życiowe mądrości, lekko i trochę z przymrużeniem oka.

"Chyba wolę smażyć się w ogniu z przyjaciółmi, niż znaleźć się w chmurach z dziwakami."

To co nas dzieli to niesamowicie ciepła, delikatna, urocza i do tego mądra historia, nie tylko o przyjaźni. Wyciąga na światło dzienne konsekwencje kłamstw i nieporozumień, wytyka palcem przemoc w rodzinie, zwraca uwagę na przesadną religijność i brak tolerancji. Jest bardzo kobieca i myślę, że spodoba się i córce, i mamie, i nawet babci.
Powiem Ci, że szczególnie urzeka mnie ta zwyczajność bohaterów i kiedy czytałam, to przeżywałam wszystko razem z nimi. Nie chcę używać słowa 'idealna', bo ideałów nie ma, ale ta książka ma w sobie po prostu wszystko, co mieć powinna. Śmiałam się przy niej i płakałam, skłoniła mnie do refleksji, a zakończenie nie jest ani wyidealizowane, ani przesadnie  dramatyczne. Czytałam wcześniej Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu Anny McPartlin i po tamtym spotkaniu z autorką, sądziłam, że tworzy po prostu bardzo ładne książki. Po tej lekturze uważam, że potrafi też pisać takie, wykraczające poza skalę.

"Po prostu nie ma sensu marnować czasu na kogoś, kto cię nie chce.
Zwłaszcza kiedy jest tyle osób, które cię chcą."

Szlag by to jasny gwint!
Jestem zachwycona!
Jestem oczarowana i zakochana w historii przyjaźni Eve i Lily. Może wynika to z sytuacji życiowej, z tego, że wiem, co to przyjaźń i z tego, że mam do kogo pisać listy? Nie wyobrażam sobie, żeby ta książka mogła Ci się nie spodobać! I masz ją przeczytać zanim wejdziesz na nową drogę życia, jasne?! Żebyś kiedyś, gdy coś nas, odpukać, tak bardzo poróżni, przypomniała sobie tę historię, dla której nagięłam zasady i dałam 10,5/10, żebyś puknęła się w pustą makówe i nie czekała dwudziestu lat, żeby się pogodzić. Bo ja wiecznie mądrzejsza być nie mogę!
Zostawiam Cię ze stanowczym poleceniem przeczytania tej książki i pytaniem, na które ja już znam odpowiedź:
"Gdybyś wiedziała,  że wkrótce masz opuścić tę planetę, zrobiłabyś wszystko inaczej?"

Twoja P.
Za skurkowanie piękną książkę dziękuję wydawnictwu
Znalezione obrazy dla zapytania harpercollins polska

CHŁOPIEC Z ALEPPO, KTÓRY NAMALOWAŁ WOJNĘ

6
LISTOCENZJA z rodziny magicznych #nierecenzji się wywodzi, choć niczym kot, własnymi ścieżkami chodzi. Rządzi się własnymi prawami, nie przejmując się powtórzeniami. Niekiedy interpunkcję olewa - opisuje, jak czuje, nie tak, jak trzeba. Jest zlepkiem myśli, spostrzeżeń, zachwytów, pocztówką z podróży do książkowych bytów.
Historia jej powstania prosta, mało znana: twórczością pierwszej Czarownicy zainspirowana. Z drugiej Czarownicy zaklęcia zrodzona; trzeciej Czarownicy w pełni poświęcona.
Czasem brak jej sensu, czasem trochę smęci; czasem zauroczy, niekiedy zniechęci.
Popada chwilami ze skrajności w skrajność, więc czytasz Przybyszu na własną odpowiedzialność! :)
"PARABATAI to przyjaciel, który wybrał sobie Ciebie na swojego najlepszego przyjaciela, który uczynił waszą przyjaźń czymś trwałym. Taki ktoś na pewno Cię lubi i z pewnością nigdy nie będzie chciał przestać się z Tobą przyjaźnić." (Parabatajka = spolszczony Parabatai)
W dzisiejszej listocenzji o książce...
  • wojennej, poruszającej, emocjonalnie barwnej
  • z nielicznymi wulgaryzmami
  • pozbawionej scen erotycznych
  • ze scenami brutalnymi
  • wzruszającej
  • którą koniecznie powinnaś mieć na swojej półce!
  • która wymalowała sobie ocenę 10/10


Droga Parabatajko,
chodź, namaluję Ci wojnę.
Wezmę stary pędzel i poprowadzę Cię nim przez sam środek miasta, kiedyś tak barwnego i pełnego życia, dziś śpiącego pod gruzami. Może pomyślisz, że to okrutne, przecież przyjaciół nie powinno wysyłać się na wojnę, i zgodzę się, bo historia zapisana na tym płótnie jest straszna, ale powinnaś ją poznać. Bo jest jednocześnie delikatna, przepełniona miłością, piękna. Zobaczysz...
Wiem, że lubisz fiolet i może Cię to zdziwi, ale nim namalujemy gniew. Gniew na człowieka, który robi złe rzeczy, gniew na bombę, która zakłóca spokojny sen dziecka, gniew na dzień, w którym szkolne drzwi są zamknięte, bo wybuchła wojna.
Niebieski zawsze był nadzieją, lecz dziś ocieka także smutkiem. Smutkiem tego, który wraca do domu złamany, okaleczony, zmieniony. Ale żywy.
Ja lubię szarość. Przywdziewam ją bez wstydu, choć na tym obrazie szary jest obłędem. Lecz sama przyznasz, że ciężko zachować normalność, gdy wokół tyle czerwonych kałuż...
A co pokryć bielą?  Biel zostawmy na płaszcz dla śmierci. Niech zakłada go, gdy przychodzi po tych, których kochamy najmocniej. Byśmy nie mieli złudzeń.
Wojna to dziwny, nieproszony gość. Czasem wyłamuje drzwi i stojąc na progu wzywa do broni. Jedni protestują w domach, inni na ulicach, lecz kiedy ona mówi: Walcz, muszą opuścić bezpieczne kryjówki i walczyć, każdy na swój sposób.

"Przez miasto płynie rzeka tajemniczego atramentu.
Niewiele słychać, tylko szepty wieśniaków
i ich szlochy.
Ulice resztkami cementu wypowiadają
imiona zmarłych towarzyszy
a drzewa wołają ulubionych pasterzy.
W ciszy przestajemy słuchać natury."

W czasie wojny ludzie znikają.
Wychodzą z domu i nie wracają.
Czasem wracają. Przykryci prześcieradłem.
Czasem wracają i przynoszą pamiątki. Osiem kul w ciele.
Czasem wracają, ale nie pamiętają, gdzie zgubili ręce.
Czasem nie pamiętają, gdzie zgubili samych siebie.
Wezmę pędzel i namaluję Ci też spacer. Spacer w środku wojny.
Może być o poranku, może być w południe, może to być nawet wieczorny spacer, bo gdy potkniesz się o ciało, leżące pod stertą śmieci, pora nie będzie miała znaczenia...
W trakcie wojny, niektórzy zasypiają na ulicach, twarzą do ziemi, jakby nie mieli siły wstać i iść dalej. A może faktycznie nie mają? Może z wrażenia zapomnieli, jak się oddycha...
Ostatnie maźnięcia niech będą ścieżką dla uciekinierów. Niech będą dla tułaczy ścieżką do domu. Dla tych, którzy widzieli więcej zła niż powinni. Dla tych, którzy wspierali bliskich, pomagali obcym. Dla tych, którzy mieli szczęście i siłę, by przeżyć.
Spojrzysz na skończony obraz i może pomyślisz, że ktoś zapomniał namalować tu kilku postaci. Może zapragniesz zapytać, gdzie jest ten czy tamten, ale może lepiej nie pytaj. Przecież wiesz...

"Opuśćmy to miejsce, gdzie wieje czarny dym, pełne ciemnych krętych ulic"

Lecz kiedy zwątpisz, gdy zapragniesz się poddać, pamiętaj, że po wojnie nastaje pokój.
Może nie dla wszystkich. Może w nowym świecie będzie więcej pustych miejsc przy stole. Może czasem weźmiesz szum wiatru za ich śmiechy, może czasem pomylisz krople deszczu tłukące o dach z ich krokami. Może będzie ciężko, na pewno nigdy nie będzie już tak samo.
Ale może jednak warto żyć po wojnie?
Dla tych, którzy odeszli.
Dla tych, którzy ocaleli.
Dla samego siebie.
Makabryczny pędzel mknie napędzany hukiem bomb, a mroczne pióro dotrzymuje mu kroku. W tej historii mały chłopiec z Aleppo dyktuje kolorom sceny, które widział, a one z zapałem wypełniają płótna jego wspomnieniami. Opowiada o swoim mieście, które zostało ranne i z każdym dniem dyszy coraz ciszej. Opowiada o ludziach, którzy, wychodząc, zapomnieli powiedzieć Żegnaj, a potem udławili się wojną i nie mogli już mówić. Opowiada o szaleństwie, wielkiej tragedii i poszukiwaniu nadziei w kuble ze śmieciami. Opowiada o domu, rodzinie i miłości, której nie była w stanie zniszczyć nawet wojenna nienawiść.
Ta historia jest okrutna, ale jest też niezwykle piękna.
Zaliczyłabym ją do książek jesiennie refleksyjnych, poruszających. Autorka wymalowała tę historię tak wyraziście, że czytelnik może poczuć oddech wojny na karku. Może przenieść się do dalekiego kraju, który istnieje i który naprawdę widział opisaną tragedię. Może przeżyć coś, co go zmieni.
Może nie zechcesz obejrzeć tego dzieła, może nie chcesz wpuszczać wojny do swoich myśli. Ale sądzę, że jednak powinnaś.
Powinnaś przeczytać i przemyśleć. Bo nawet jeśli dziś, to nie nasz świat obraca się w popiół, jutro możemy obudzić się w zgliszczach starej rzeczywistości, a wizje ze zniszczonych obrazów, mogą być naszą nową codziennością...
Czego nikomu nie życzę.

"Dlaczego ludzie kłamią? Mówią coś, ale tak naprawdę ta rzecz wcale się nie wydarzyła i to znaczy, że wydarzyło się coś innego. A więc według nich wydarzyły się dwie różne rzeczy, ale to nie ma sensu. Czemu nie mogą mówić tylko tego, co zdarzyło się naprawdę?"

Twoja P.

Za wspaniale namalowany słowami, wojenny obraz z Aleppo, dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Jaguar