Książkowe Zacisze
Witaj na blogu drogi czytelniku. Jeżeli jesteś tu nowy, to chcielibyśmy żebyś został z nami na dłużej.

dowiedz się więcej

ŻONA LOTNIKA. KOBIETA, KTÓRA PODBIŁA NIEBO

Pełna blasków i cieni historia Anne Lindbergh, żony słynnego lotnika Charlesa Lindbergha. Opowieść o silnej, inteligentnej kobiecie, która jako pierwsza Amerykanka uzyskała licencję pilota. Biografia potulnej żony, załamanej matki, nieśmiałej dziewczyny, wciągniętej do świata pozorów i osaczającej sławy.
Tematyka: lotnictwo; życie u boku bohatera narodowego; sława; miłość; macierzyństwo; rodzina; tragedia; radzenie sobie ze stratą; wybaczanie; kobieca siła
Fabuła: średnio wciągająca; chwilami monotonna; wartościowa
Brutalne sceny: raczej brak
Sceny erotyczne: brak
Wulgaryzmy: raczej brak
Ryzyko występowania łez: brak
Czy warto mieć ją na półce: raczej nie
Marzył mi się spacer w chmurach: lekka, kierowana podmuchem wiatru podróż, w towarzystwie prawdziwych miłośników nieba, rozkołysana opowieść o życiu pośród chmur i uczuciu, które pozwoli pobujać odrobinę w obłokach.
Wsiadłam więc do samolotu Lindberghów, bo któż inny, jeśli nie słynna para lotników, mógłby spełnić moje marzenie?
Zapięłam pasy i rozsiadłam się wygodnie, pełna wielkich oczekiwań.
Na początku lot przebiegał pomyślnie, choć nie tak niebiańsko, jak zakładałam. Nieoczekiwanie jednak, pojawiły się turbulencje, nasilające się z każdą kolejną stroną tak bardzo, aż w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, w co ja się najlepszego wpakowałam. Trudny charakter Charlesa Lindbergha, jego władczość i prawdziwe oblicze, nagle, zaczęły brutalnie ściągać nasz samolot ku ziemi.
Poczułam się tym wszystkim tak przytłoczona, że mniej więcej w połowie lotu, odłożyłam książkę, nie mogąc się zmusić do dalszego czytania. Odczuwałam wielkie rozgoryczenie i byłam bardzo zawiedziona historią, która przecież miała być czymś niesamowitym.
A jednak, mimo wszystko, nie potrafiłam zapomnieć, że choć ja wysiadłam, to w samolocie została jeszcze Ona - żona lotnika. Kobieta, żyjąca w cieniu bohatera, zmuszona do znoszenia jego humorów i konsekwencji jego sławy. Dziewczyna, wybrana przez mężczyznę, którego kochał cały świat, nieświadoma tego, że za tę miłość, przyjdzie jej zapłacić przerażająco wysoką cenę. Anne, która wielokrotnie musiała iść na kompromis, żyła pod dyktando męża, wychowywała dzieci i zajmowała się domem, czekając na jego powrót.
I chociaż Charles tak bardzo mnie irytował, to w końcu "Żona lotnika" nie została napisana z myślą o nim, lecz o wyjątkowo silnej kobiecie, która z pewnością zasługiwała, by doprowadzić jej historię do końca. Dlatego właśnie wróciłam do książki i nie żałuję, że zaryzykowałam.

" Żona lotnika" to historia, którą napisało samo życie i chyba dlatego przytłoczyła mnie jej brutalna szczerość. Opowieść o Lindberghach była mi przedtem zupełnie obca i ciężko było mi uwierzyć, jak wiele bólu oraz cierpienia przyniosła im sława. Ta książka to kubeł zimnej wody dla tych, którzy zakładają, że życie w blasku fleszy jest lekkie, łatwe i wiecznie usłane różami. Lindberghowie, a szczególnie Charles, zostali podniesieni do rangi bogów, a mimo to los potraktował ich, jak zwykłych śmiertelników, a może nawet surowiej.
"Żona lotnika" to ukłon w stronę Anne Lindbergh, tak bardzo niedocenianej, ginącej w cieniu męża-bohatera kobiety, która przecież także podbiła niebo. Ta historia jest z jednej strony piękna i mądra, a z drugiej przerażająco okrutna i przynosząca zwątpienie. Myślę, że warto poznać tę opowieść właśnie z tego punktu widzenia, ponieważ bardzo dobrze ukazuje kulisy sławy, konsekwencje medialnej nagonki i przede wszystkim siłę, drzemiącą w Anne Lindbergh.

Największy problem mam z samym stylem autorki, który delikatnie mówiąc mnie nie porwał. W moim odczuciu, powieść nie odzwierciedla w pełni emocji towarzyszących bohaterom, choć z drugiej strony, może właśnie tak powściągliwie musieli żyć Lindberghowie…
Końcówka książki pozwoliła mi spojrzeć na całość trochę przychylniejszym okiem, ale nie mogę zapomnieć o tym, jak ciężko było mi chwilami zmusić się do dalszego czytania.

"Żonie lotnika" nie udało się zabrać mnie w niebiańską podróż, jednak jest to zdecydowanie biografia wyższych lotów, do przeczytania na spokojnie i do głębszego przemyślenia.


Ocena Pauliny: 6/10
Paulina

6 komentarzy:

  1. Wow, bardzo podoba mi się forma posta, ja nigdy nie zabieram się za nie aż tak kreatywnie, więc masz autorko ode mnie wielki plus ;3
    Co do opowieści, zgodzę się, iż to raczej nie to. Tytuł sprawił, iż od razu odniosłam wrażenie, że to dość górnolotna opowieść, ale miałam nadzieję, że bardziej oparta na marzeniach, życiowych celach i takich tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :D Książka może mnie nie porwała, ale przynajmniej natchnęła do poeksperymentowania z recenzją :) Też nastawiłam się na coś innego, no a wyszło, jak wyszło. Trudno się mówi i leci się dalej ;P

      Usuń
  2. Mi ta książka bardzo się podobała. Choć na co dzień czytam inne książki i obawiałam się po nią sięgać, ale pochłonęła mnie i poradziłam sobie z nią dość szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niestety w niej utknęłam i żałuję, że nie dogadałam się z Lingberghami. Widocznie nie było nam pisane :P

      Usuń
  3. Z jednej strony brzmi interesująco, ale z drugiej mam wrażenie, że bym się przy niej wynudziła, więc raczej odpuszczę

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się zmuszać, może jeszcze kiedyś najdzie Cię na nią ochota ;)

      Usuń