Książkowe Zacisze
Witaj na blogu drogi czytelniku. Jeżeli jesteś tu nowy, to chcielibyśmy żebyś został z nami na dłużej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L.Piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L.Piękna. Pokaż wszystkie posty

Przemiana

5
Matka, której życie w jednej chwili rozpadło się na milion kawałków.
„Piłat”, który postanowił poświęcić swój los Bogu.
Śmiertelnie chory więzień, który stracił nadzieję.
Kobieta, która walczy w obronie innych, a nie potrafi zawalczyć o własne szczęście.
Skazaniec, który czeka na śmierć. Potwór, którego inni spisali już na straty i jednocześnie człowiek posiadający wyjątkowy dar.
Dzieli ich niemal wszystko. Łączy walka o sprawiedliwość i prawdę.

Tematyka: religia; wiara; radzenie sobie ze stratą; cierpienie; wybaczanie; poświęcenie; odkupienie; miłość; trudne decyzje
Fabuła: wciągająca; ciekawa; niebanalna; refleksyjna
Brutalne sceny: niewiele
Sceny erotyczne: brak
Wulgaryzmy: nieliczne
Ryzyko występowania łez: niewielkie
Czy warto mieć ją na półce: tak

Długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, ponieważ po wielu opiniach, że "Bez mojej zgody" to najlepsza powieść Jodi Picolut, obawiałam się trochę, iż będę zawiedziona . Może to i lepiej, że nie miałam szczególnie wygórowanych oczekiwań, bo dzięki temu zaskoczenie było jeszcze większe.
"Przemiana" mnie dosłownie zachwyciła. Przede wszystkim nie sądziłam, że książka, która porusza kwestie wiary, może być tak intrygująca i wciągająca. Historia o człowieku skazanym na śmierć, ukazana oczami różnych osób z jego otoczenia, wzbudziła we mnie dużo emocji oraz dała do myślenia. Najbardziej spodobały mi się rozdziały z punktu widzenia jednego z więźniów, które miały w sobie taki swoisty klimat więziennej celi. Wydarzenia rozgrywające się za murami zakładu karnego, nadały tej powieści głębsze przesłanie i chociaż relacje innych postaci też były ciekawe, to jednak właśnie ten wątek najmocniej mnie przyciągał.
Podoba mi się również, że bohaterowie to ludzie z różnych środowisk, o odmiennych poglądach i życiowych planach, dzięki czemu świetnie się dopełniają. Z pewnością kluczowe znaczenie miało też wplecenie w tę historię odrobiny magii, która dodała książce charakteru i uczyniła ją bardziej zaskakującą. Ta powieść porusza niełatwe tematy, mówi o stracie, bólu, cierpieniu, ale też o wybaczaniu, drugiej szansie i miłości. Pokazuje, że jeden pochopny wniosek, jedna pozornie błaha decyzja, może bezpowrotnie odmienić czyjeś życie.
Od początku "Przemiana" bardzo mnie zainteresował i byłaby niemal idealna, gdyby nie zakończenie. W sumie to mam z nim taki problem, że z jednej strony jestem usatysfakcjonowana takim finałem, a z drugiej liczyłam na coś innego. Rozumiem, dlaczego to wszystko się tak potoczyło, ale ja chyba jednak gdzieś po drodze zaczęłam wierzyć w inny cud i trochę żałuję, że się nie spełnił.
Mimo wszystko jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści i moim zdanie warto po nią sięgnąć, bez względu na wierzenia i poglądy. Myślę, że „Przemiana” może w pewnym stopniu odmienić życie czytelnika, a nawet jeśli nie wywoła rewolucji, to gwarantuję, że czas poświęcony na jej lekturę, nie będzie czasem straconym.

Ocena Pauliny: 9/10

Paulina

Niech ci się coś pięknego przyśni

1
Pewnego sylwestrowego poranka mały Massimo budzi się, w nogach łóżka leży szlafrok jego mamy, ale jego życie nie jest już takie samo. Matka zmarła chwilę wcześniej, od tej chwili musi się nauczyć żyć sam, bez wsparcia ze strony ojca, bez wsparcia z jakiejkolwiek strony. Żeby uciec przed przerażającą rzeczywistością, ucieka w świat marzeń i wyobraźni, która daje mu poczucie bezpieczeństwa. Od tej pory musi odnaleźć siebie.

Tematyka: rodzina; miłość; tajemnice; pozbieranie się po tragedii
Fabuła: wciągająca; poruszająca; niebanalna
Brutalne sceny: brak
Sceny erotyczne: brak
Wulgaryzmy: brak
Ryzyko występowania łez: ogromne
Czy warto mieć ją na półce: zdecydowanie tak

Zacznę od tego, że nigdy nie czytałam książki, przy której płakałabym od samego początku. Nie czytałam, aż w moje ręce nie trafiła książka Niech ci się coś pięknego przyśni. Trafiłam na nią przypadkiem, bo była na promocji (ach, to uzależnienie) i myślę, że normalnie nie zwróciłabym na nią uwagi. Czytając opis wiedziałam, że będzie przy czym płakać, ale nie wiedziałam, że aż tak bardzo! Wydaje mi się, że pierwsze 50-70 stron widziałam przez łzy, następnie sytuacja trochę się uspokoiła, żeby na ostatnie strony książki móc znowu wylać morze łez.
Śmierć matki to poważny temat, a szczególnie, że główny bohater stracił ją w wieku dziewięciu lat. Sam fakt, że dziecku zostaje tylko ojciec, który nie potrafi się z nim dogadać, jest przygnębiający, ale to, że malec myśli, że jego mama odeszła, bo już go nie kocha, jest jeszcze gorszy. Towarzyszymy Massimowi przez ponad trzydzieści lat. Trzydzieści lat pełnych odpowiadania sobie na pytanie „Dlaczego to właśnie jego zostawiła matka?”. Trzydzieści lat pełnych próbowania odnalezienia własnego miejsca na świecie. Kilkanaście lat nienawiści do matki, żeby potem dowiedzieć się jak zginęła i zacząć ją wychwalać, szanować i kochać. Trzydzieści lat pełnych niezrozumienia przez otoczenie. Trzydzieści lat pełnych wewnętrznego bólu i smutku.
Historia ta porusza jeszcze bardziej, kiedy wiemy, że są w niej zawarte wątki autobiograficzne. Wiemy co czuje osoba, która przeżywa taką tragedię, ponieważ sam autor powieści stracił w dzieciństwie matkę. Dowiadujemy się jak trudno jest z tym sobie poradzić i jak bardzo wpływa to na późniejsze życiu. Spotkałam się z opiniami, że ta książka to takie niepotrzebne „drążenie tematu” i nudzi, a według mnie każdy inaczej by przeżył taką tragedię, a autor (być może) tak to przeżył i tak to opisał. Według mnie jest to cudowna opowieść o poszukiwaniu własnego siebie, przełamywaniu własnych słabości i strachów. Warta do przeczytania, wciąga, zaskakuje, wyciska łzy. Polecam z całego serca!

"Jeśli marzenie jest twoim marzeniem, tym, dla którego przyszedłeś na świat, możesz spędzić całe życie, kryjąc się za maską sceptycyzmu, ale nigdy nie uda Ci się od niego uwolnić."

Ocena Karoliny: 10/10

Karolina

Bez mojej zgody

16
Życie Anny, mimo że jest zdrowa, zostało podporządkowane życiu jej starszej siostry, która choruje na białaczkę. Dziewczynka przyszła na świat z ważną misją- urodziła się, żeby pomóc Kate wyzdrowieć. Po trzynastu latach życia w cieniu chorej siostry, Anna postanawia w końcu zacząć żyć dla siebie i podejmuje trudną decyzję, która postawi przyszłość rodziny i zdrowie Kate pod znakiem zapytania…

Tematyka: walka z chorobą; relacje rodzinne; trudne wybory; bezsilność; śmierć
Fabuła: zaskakująca; niebanalna; wzruszająca
Brutalne sceny: brak
Sceny erotyczne: brak
Wulgaryzmy: nieliczne
Ryzyko występowania łez: średnie
Czy warto mieć ją na półce: tak

Moje pierwsze spotkanie z tą autorką i z pewnością nie ostatnie. Ta książka udowadnia, że piękno tkwi w prostocie, a najwspanialsze opowieści pisze samo życie.
Historia pozornie jakich wiele, o chorobie, zmartwieniach oraz trudnych relacjach rodzinnych, ale napisana w tak prawdziwy i przekonujący sposób, że ciężko się od niej oderwać. Podobało mi się, że chociaż głównym tematem powieści jest walka z chorobą, to tak naprawdę pokazuje ona nie tylko życie chorej dziewczynki, ale przede wszystkim wpływ choroby na jej najbliższych. Dzięki temu, że autorka przedstawiła historię z punktu widzenia różnych bohaterów, czytelnik może lepiej zrozumieć całą sytuację, poznać zdanie różnych postaci i bliżej przyjrzeć się ich losom. Ta powieść pokazuje, że gdy choruje dziecko, tak naprawdę choruje całe jego otoczenie.
Wiele osób zostało zaangażowanych w problemy rodzinne Anny i spór między nią, a jej rodzicami. Według mnie w tej książce nie ma negatywnych postaci, niektóre są po prostu bardziej pogubione i tak naprawdę liczyłam na szczęśliwe zakończenie dla wszystkich. Ciężko było mi zdecydować po czyjej stronie jestem- Anny czy jej siostry, bo cała ta sytuacja była niezwykle trudna. Szczerze mówiąc do końca nie byłam pewna jakie rozwiązanie byłoby najlepsze i do teraz mam wątpliwości.
Muszę przyznać, że kilka zwrotów akcji naprawdę mnie zaskoczyło, a finał … no cóż, takiego zakończenia z pewnością się nie spodziewałam. Byłabym skłonna przyjąć wiele wersji, ale takiej nie brałam nawet pod uwagę. Nie mogę uwierzyć w to, co się stało…. To jest jedno z tych zakończeń, na których można się wypłakać za wszystkie czasy, jednocześnie się je kocha i nienawidzi, bo jest tak potwornie życiowe.
„Bez mojej zgody” z pewnością na długo zostanie w mojej pamięci i jestem pewna, że jeszcze wrócę do tej historii. Ta powieść ma w sobie mnóstwo gorzkiej prawdy o życiu i udowadnia, że nigdy niczego nie można być pewnym. Książka jest naprawdę niesamowita i daje do myślenia, dlatego uważam, że każdy powinien ją przeczytać!

Ocena Pauliny: 9,5/10
Paulina